Nie każdy były piłkarz potrafi odnaleźć się po zakończeniu kariery. Laurent Blanc należy do tych nielicznych, którzy poradzili sobie na obu frontach — najpierw jako zawodnik, później jako trener. Na boisku był twardy, skuteczny i budził respekt. Grał w największych klubach Europy, takich jak Napoli, Inter Mediolan, Manchester United czy FC Barcelona.
Po odwieszeniu korków na kołek nie zniknął z futbolu. Zasiadł na ławce trenerskiej i szybko pokazał, że potrafi prowadzić drużyny na najwyższym poziomie. Sukcesy z Girondins de Bordeaux i szczególnie z Paris Saint-Germain, gdzie sięgnął po pamiętny quadruple, tylko potwierdziły jego klasę.

Jednak nie każda decyzja okazała się trafiona. Po epizodzie w Olympique Lyonnais zdecydował się na wyjazd do Arabii Saudyjskiej, gdzie objął Al-Ittihad. To miał być nowy rozdział, ale szybko zamienił się w rozczarowanie. Wyniki nie spełniły oczekiwań, a cierpliwość działaczy skończyła się szybciej, niż ktokolwiek przewidywał. Po zaledwie czterech miesiącach Blanc stracił stanowisko.
Ten nagły koniec sprawił, że potrzebował chwili oddechu. I dokładnie wiedział, gdzie ją znaleźć. Bordeaux — miasto, które od lat zajmuje szczególne miejsce w jego życiu. „Po prostu kocham Bordeaux” — przyznał kiedyś bez zbędnych ozdobników.
To właśnie tam stworzył swoją przestrzeń, z dala od hałasu i presji. Jego dom nie przypomina typowych rezydencji piłkarzy, pełnych ostentacyjnego luksusu. To miejsce spokojne, eleganckie, ale przede wszystkim osobiste. Takie, w którym naprawdę się mieszka, a nie tylko bywa.

Nie jest to też sezonowa przystań. Blanc wraca tam zawsze, gdy tylko obowiązki mu na to pozwalają. To jego stały punkt odniesienia w życiu pełnym podróży i zmian. Właśnie tam odnajduje równowagę między pracą a rodziną.
Decyzja o osiedleniu się w regionie Bordeaux nie była przypadkowa. To tam przeżył jedne z najmocniejszych emocji sportowych w swojej karierze. Ale z czasem miejsce to zaczęło znaczyć coś więcej niż tylko wspomnienia z boiska. Stało się fundamentem jego prywatnego życia.

Co ciekawe, to nie jedyna jego oaza spokoju. Laurent Blanc posiada również dom nad morzem w Carnon-Plage, niedaleko Montpellier. Tam również ucieka od zgiełku i medialnego szumu, wybierając ciszę, którą tak bardzo ceni.
